Język rosyjski - jrosyjski.pl

Darmowy kurs

Zapraszamy na darmowy kurs języka rosyjskiego od podstaw.

BRIC ma się coraz lepiej

Rosyjska gospodarka jest jedną ze słynnej czwórki określanej skrótowo BRIC (Brazylia, Rosja, Indie, Chiny), czyli potencjalnie najbardziej atrakcyjnych gospodarek na świecie. Największy od czasu II wojny światowej kryzys doprowadził jednak do sytuacji, w której "R" z powyższego skrótu musiało zniknąć. Osiągając dwucyfrową ujemną dynamikę PKB, Rosja nie nadawała się do tego elitarnego grona. Może teraz pora na zmianę poglądów?W anglojęzycznych publikacjach ekonomicznych bardzo często pojawiało się określenie ?perfect storm? w celu opisania zapaści gospodarczej jaka nawiedziła rynki finansowe i kilka gospodarek. Perfect storm to zbiór kilku negatywnych czynników, niedających w zasadzie pola manewru. Rosyjska gospodarka nie miała punktu zaczepienia, względem którego mogła skutecznie łagodzić skutki kryzysu kredytowego, a później światowej recesji. Amerykanie mają dolara, który w trudnych czasach przyciąga przerażonych inwestorów, zatem pozyskanie finansowania u nich nie należy do specjalnie trudnych (potwierdzają to ostatnie dobre aukcje obligacji), argumentem Islandii było chociażby to, że jest niewielka i była jedną z pierwszych ofiar kryzysu, dlatego znalazła wielu życzliwych, którzy chcieli jej pomóc, a chociażby Polska ma stosunkowo spokojnych konsumentów, którzy pomimo doniesień o skali kryzysu chętnie kupowali samochody i AGD, dlatego PKB jeszcze wzrastało na początku 2009 roku. Rosjanie natomiast najmocniej dostali w kość na skutek błyskawicznych spadków cen ropy naftowej, gazu oraz innych surowców i szybkiemu uszczupleniu dostępu do zewnętrznego finansowania i spadku zamówień w przemyśle. Do tego dochodziła kwestia interwencji w Gruzji, która dodatkowo zniechęciła inwestorów do utrzymywania ekspozycji względem Rosji.

W efekcie w I kwartale PKB spadło o 9,5 % w ujęciu rocznym (ponad 23 % w kwartał do kwartału), codziennie w tym samym okresie odpływało średnio 500 mln USD kapitału, co zmuszało Rosyjski Bank Centralny do interwencji w celu ochrony wartości rubla. To drastycznie uszczupliło stan rezerw walutowych, które pod takie interwencje stanowią amunicję. Rubel mimo to taniał. To postawiło kraj przed widmem bankructwa, a takie 10 lat temu miało przecież już miejsce, dlatego widmo to jest realne. W między czasie jednak sytuacja na świecie zaczęła się stabilizować, w efekcie czego zaczęły napływać optymistyczne prognozy, obejmujące również Rosję. Warto przyjrzeć się bliżej obecnej sytuacji tej gospodarki, bo być może niedługo powróci do dynamiki wzrostu gospodarczego, z poprzednich lat (średnio 8,0% wzrostu PKB rocznie), a inwestorzy ponownie będą rozpatrywać wersję BRIC a nie BIC, szukając najciekawszych perspektyw inwestycyjnych.

Rosyjski PMI od początku roku do maja wzrósł z 34 do 45 punktów, co pokazuje, że nastroje w tamtejszym przemyśle są bardzo dobre. Jednak dopiero przekroczenie 50 punktów, jak pokazała historia, stwarza warunki do wystąpienia wzrostów PKB. Matematyk powiedziałby zatem, że druga pochodna dla wzrostu już wzrasta, co oznacza po prostu, że spadki hamują - mowa zatem o stabilizacji. Niemniej spodziewać się można, że za II kwartał zobaczymy jeszcze dynamikę PKB na poziomie -11,0 %, co jednoznacznie umieszcza tą gospodarkę jako najsłabszą wśród grona państw G20. Rosjanie najgorsze zdają się jednak mieć już za sobą.

Powszechnie rosyjskie problemy utożsamia się jedynie z tanią ropą naftową, która obniża rentowność przemysłu naftowego i jednocześnie uszczupla wpływy do budżetu państwa. Rosja jednak w dużej mierze cierpi z powodu kryzysu kredytowego, jednak nie bezpośrednio z powodu przedziwnych instrumentów, które na dno doprowadziły wiele banków w USA i Europie, tylko na skutek wyschnięcia rzeki świeżego kapitału, którego źródło de facto te toksyczne instrumenty po drugiej stronie globu wysuszyły. Od początku bowiem XXI wieku w Rosji średnio co roku kredyty denominowane w obcych walutach przyrastały w tempie 30 %. Gdy na świecie rozpętała się kredytowa burza, ci którzy dostarczali kapitał Rosjanom (jak również krajom wschodzącym bliższym centrum Europy), zaczęli go wycofywać - gotówka potrzebna była w centralach banków w Europie Zachodniej. W tej sytuacji w Polsce na przykład banki rozpoczęły agresywne akcje marketingowe, w ramach których oferowano wysokie oprocentowanie depozytów, by pozyskać środki do udzielania nowych kredytów. Na rynku międzybankowym o świeżym kapitale można było pod koniec 2008 roku jedynie pomarzyć. W dodatku w Rosji pozyskanie depozytów było już zdecydowanie trudniejsze, ponieważ tamtejsi obywatele doskonale pamiętają rozsyp ich systemu finansowego 10 lat temu. Wówczas wielu ludzi straciło oszczędności życia, więc gdy niepokojące sygnały zaczęły napływać po upadku Lehman Brothers, wypłacali oni pieniądze z banków i nabywali amerykańską walutę. Na szczęście dla rosyjskiej gospodarki nie było mowy o szturmie na banki, co uratowało stabilność finansową. Analitycy ponadto zauważyli, że stopień tzw. ubankowienia rosyjskiej gospodarki jest i tak niski, dlatego absolutna zapaść nie groziła.

Nastroje na świecie zaczęły się od kwietnia tego roku zdecydowanie poprawiać, choć nadal brak wyraźnych sygnałów, że kryzys dobiega końca. Inwestorzy jednak zwiększają swój apetyt na ryzyko, co skłania do wykorzystywania niskich wycen różnych aktywów w Rosji. To poprawia wyniki tamtejszej gospodarki. Kapitał zagraniczny przestał odpływać, dlatego rezerwy monetarne Rosji również nie są uszczuplane. Ustabilizowanie się kursu rubla spowodowało, że depozytów denominowanych w tej walucie zaczęło w marcu przybywać. Rosyjski Bank Centralny rozpoczął nawet stopniowe usuwanie pieniędzy dostarczanych bankom komercyjnym w związku z nadzwyczajną sytuacją (nadal jednak dba o utrzymanie dostatecznej płynności w sektorze).

O ile spadki cen ropy nie były główną przyczyną obniżania rosyjskiego PKB w dwucyfrowej skali, to wzrosty cen czarnego złota stanowią już dodatkowy optymistyczny impuls. Przy 70 USD za baryłkę, rosyjskie spółki naftowe generują zyski wystarczające do niezbędnych inwestycji, choć do pełni szczęście brakuje jeszcze 20 USD więcej. Scenariusz, że inwestorzy pod koniec roku będą płacić powyżej 80 USD jest bardzo prawdopodobny, czego głównym powodem jest właśnie skala dotychczasowego ograniczania wydobycia ropy. Jeżeli ceny ropy nie spadną poniżej 60 USD w horyzoncie kolejnych 18 miesięcy, rosyjski deficyt budżetowy może osiągnąć stosunkowo bezpieczny poziom 2,5 proc. względem PKB. To również pozwala przypuszczać, że rubel będzie mocniejszy. Względem amerykańskiego dolara może się on umocnić do poziomu 30,00 przed końcem bieżącego roku.

Co jednak typowe wśród krajów objętych dyktaturą lub do niej dążących, problemem może być zamiatanie niektórych brudów pod dywan. Pomijamy oczywiście fakt akcentów protekcjonistycznych i aspiracji premiera Putina do samodzielnego sterowania gospodarką, czego przykładem może być słynna już ?rozmowa? z panem Deripaską, czy ?sugestia?, iż marża na wyrobach mięsnych w supermarkecie jest zbyt wysoka. Ukrywanie prawdy o stanie gospodarki może związane być z polityką regulacyjną względem instytucji finansowych. W normalnych warunkach, jeżeli kredytobiorca nie spłaca długo kredytu, bank musi zaksięgować najpierw przyrost rezerw bezpieczeństwa z tego tytułu, a później stratę. Wystarczy prosty zabieg zmieniający wycenę rynkową, na coś co można określić mianem wyceny fundamentalnej, by toksyczne długi tkwiły w bilansach banków jako bezpieczne, z nadzieją na poprawę sytuacji kredytobiorcy w przyszłości. Nie jest to pozbawione sensu, jeżeli patrzymy na krótkoterminowe korzyści, lecz nie zmienia to faktu ponoszenia ogromnego ryzyka , ponieważ właściwa cena jest formą sprawnej ?komunikacji? w gospodarce, bez względu na to, czy chodzi o cenę samochodu, czy kredytu obecnego w bilansie banku. Amerykanie niedawno dla części toksycznych aktywów taką politykę wprowadzili, jednak jest to dość czysta sytuacja. Rosjanie wielokrotnie udowodnili, że czysta sytuacja u nich jest zawsze, a po kilku tygodniach okazuje się, że jest dokładnie odwrotnie. Oficjalnie skala ?złych długów? może sięgnąć do końca roku 7-8%, gdzie historycznie 2-3 % to stabilne warunki. Może się okazać, że wartość ta osiągnąć w rzeczywistości może nawet 15-17 % całości kredytów a bankach.

Rosja wyswabadza się jednak sukcesywnie z kredytowej zapaści i bez względu na sposoby księgowania długów, dopóki sytuacja się poprawia, system finansowy może się jedynie umacniać. Wzrostowe prognozy dla cen ropy naftowej stanowią dodatkowy optymistyczny impuls. Jednak ?koledzy? z BRIC mają się już teraz zdecydowanie lepiej, dlatego jeszcze co najmniej 2 lata miną zanim Rosja ponownie będzie traktowana na równi z Chinami, Indiami czy Brazylią. Wszelkie inwestycje związane z Rosją obecnie to nadal bardzo duże ryzyko. Jednak ktoś, kto gotów jest je zaakceptować, ma szanse mile się zaskoczyć w najbliższych miesiącach.
 
Źródło: Inwestycje Alternatywne
© EDUCENTRUM Ten adres email jest ukrywany przed spamerami, włącz obsługę JavaScript w przeglądarce, by go zobaczyć   Polecamy: WOS, Angielski, Geografia