Język rosyjski - jrosyjski.pl

Darmowy kurs

Zapraszamy na darmowy kurs języka rosyjskiego od podstaw.

Łapanki do rosyjskiego wojska

Tym razem na poborowych milicja polowała wszędzie - w akademikach, domach, na ulicach. Do koszar zabierano inwalidów, jedynych żywicieli rodziny i mnóstwo osób z kryminalną przeszłością.

Michaił S. wracał z pracy do domu, kiedy napadło nań dwóch ludzi w cywilu - zakuli w kajdanki i wrzucili do samochodu. Zawieźli do rejonowej komisji uzupełnień, a wieczorem jechał do już do dalekiego syberyjskiego garnizonu. I nie byłoby w tym nic nadzwyczajnego, gdyby nie to, że Michaił S. już służy ojczyźnie jako podporucznik milicji.

Komisjom uzupełnień jest jednak wszystko jedno. Dostały z góry plan do wypełnienia: muszą wcielić do armii 305 tys. ludzi - dwa i pół razy więcej niż podczas ostatniego poboru jesienią ubiegłego roku. Wojsko potrzebuje wyjątkowo dużo świeżej krwi, gdyż czas służby skrócono z 1,5 roku do 12 miesięcy. Teraz do cywila odchodzą jednocześnie chłopcy wcieleni półtora roku temu i ci, którzy trafili do armii przed rokiem.

Jak pisze dziennik "Nowyje Izwiestia", obławy na poborowych prowadzono na taką samą skalę jak na początku dekady, kiedy chłopcy za wszelką cenę unikali wcielenia, bojąc się, że zostaną wysłani na wojnę w Czeczenii. Swietlana Kuzniecowa z Komitetu Matek Żołnierzy mówi, że - jak nigdy dotąd - milicja przychodziła po poborowych nawet do akademików najlepszych uczelni, takich jak Moskiewski Uniwersytet Państwowy czy Państwowa Uczelnia Muzyczna. Studentów milicjanci zatrzymywali też na ulicach w pobliżu szkół, zabierali im dokumenty, telefony komórkowe i jeszcze tego samego dnia wysyłali do jednostek. Np. w Brańsku zabrano do koszar chłopca, który był jedynym opiekunem matki inwalidki i brata. Komisje wcielają też osoby chore psychicznie mające problemy z sercem czy płaskostopiem.

Dziennik "Wremja Nowostiej" alarmuje, że na skutek szalonej branki wcielono rekordową liczbę poborowych z kryminalną przeszłością - do koszar trafiło już 100 tys. chłopców, którzy mają na koncie wyroki w zawieszeniu. A to zapowiada wzrost "diedowszczyny", czyli szczególnie okrutnej rosyjskiej "fali".

Stawki łapówek za zwolnienie ze służby już poszły w górę. Za tę "usługę" na prowincji trzeba zapłacić oficerowi z komendy uzupełnień 3 tys. dolarów. W obwodzie moskiewskim kosztuje to ponad 4 tys., a w samej Moskwie - 6 tys.

Gazeta Wyborcza
© EDUCENTRUM Ten adres email jest ukrywany przed spamerami, włącz obsługę JavaScript w przeglądarce, by go zobaczyć   Polecamy: WOS, Angielski, Geografia